
W III kwartale ceny mieszkań w Zielonej Górze rosły w tempie szybszym od inflacji oraz średniej rynkowej. Pod tym względem po raz kolejny uplasowaliśmy się w ścisłej krajowej czołówce. Podobnie było z kosztami najmu. Mimo to na tle innych ośrodków wojewódzkich nieruchomości w naszym mieście były tanie.
Latem mieszkania w Zielonej Górze drożały szybciej od inflacji. Ponadto dynamika wzrostu cen była większa niż średnia rynkowa obejmująca wszystkie miasta wojewódzkie. Dotyczy to zarówno lokali deweloperskich, jak i nieruchomości z drugiej ręki.
Ceny mieszkań w Zielonej Górze w górę o 1/4
Z danych NBP wynika, że w III kwartale ceny mieszkań w Zielonej Górze na rynku pierwotnym wzrosły o 23,3 proc. Średnia stawka wyniosła 7458 zł za mkw. Rok wcześniej było to 6047 zł, czyli 1411 zł mniej. W porównaniu z II kwartałem br. zwiększyła się o 255 zł (3,5 proc.).
Minione lato było czwartym kolejnym kwartałem, w którym mieszkania deweloperskie w naszym mieście drożały w tempie ponad 20 proc. Jednak wyraźny wzrost cen nieruchomości zaczął się dużo wcześniej – w połowie 2019 r. Od tamtej pory dynamika utrzymuje się na dwucyfrowym poziomie.

Mimo to ceny mieszkań w Zielonej Górze pozostają jednymi z najniższych na tle stolic regionalnych. Taniej jest tylko w Olsztynie (7451 zł za mkw). Poza tym nowe lokum za mniej niż 8 tys. zł za mkw. znajdziemy jeszcze tylko w Rzeszowie (7540 zł).
Spośród miast wojewódzkich w III kwartale nowe lokale najbardziej zdrożały w Opolu. Przeciętne stawki poszły tam w górę aż o 38 proc. – do 8470 zł za mkw.
Latem ceny mieszkań deweloperskich bardziej niż u nas wzrosły jeszcze tylko w Szczecinie (27,6 proc.) i Białymstoku (25,8 proc.). W stolicy Pomorza Zachodniego zrobiło się drożej niż we Wrocławiu (10.951 vs 10520 zł za mkw.) i Poznaniu (9804 zł).
W skali całego rynku średnia cena za nowe mieszkanie urosła o 17,5 proc. (największe aglomeracje) oraz 20,4 proc. (pozostałe miasta wojewódzkie). To więcej niż podawana przez GUS inflacja w tym okresie (14,5 proc.).
Ile kosztuje mieszkanie używane w Zielonej Górze?
Na rynku wtórnym latem za 1 mkw. trzeba było zapłacić w Winnym Grodzie 6394 zł. To oznacza, że od ubiegłorocznych wakacji ceny mieszkań używanych w Zielonej Górze zwiększyły się o 17,9 proc. To wyraźnie więcej niż średnia rynkowa (ok. 14 proc.). Na domiar złego w porównaniu z wiosną dynamika wzrostów przyspieszyła z 13,8 proc.

Pod tym względem uplasowaliśmy się na trzecim miejscu w kraju. Średnia stawka za lokal z drugiej ręki bardziej niż u nas poszła w górę jedynie w Kielcach (20,5 proc., do 6391 zł) i Poznaniu (19,5 proc., do 8050 zł).
Mimo to na tle innych stolic wojewódzkich mieszkania używane w naszym mieście pozostają tanie. Mniej niż u nas trzeba zapłacić tylko Kielcach oraz Katowicach (6174 zł za mkw.).
Choć w ujęciu rocznym nieruchomości mieszkaniowe drożały wszędzie, to w porównaniu z II kwartałem w niektórych miastach staniały. Tak stało się w Rzeszowie, Szczecinie, Trójmieście, Bydgoszczy, Katowicach i Wrocławiu.
(Nie)drogie wynajęcie mieszkania w Zielonej Górze
Szybko rosnące ceny mieszkań w Zielonej Górze to niejedyna zła wiadomość dla mieszkańców i osób chcących się u nas osiedlić. Drugą jest duży wzrost stawek najmu.
Od lutego, gdy wybuchła wojna na Ukrainie, czynsz w naszym mieście poszedł w górę o 55 proc. – z ok. 40 do ok. 60 zł za mkw. Gorzej pod tym względem było tylko we Wrocławiu, Krakowie i Kielcach.

Stosunkowo drogi w Zielonej Górze jest też koszt najmu pokoju w bloku z wielkiej płyty. Więcej za takie lokum trzeba zapłacić jedynie w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Krakowie i Szczecinie.
Z drugiej strony relatywnie mało kosztuje wynajęcie pokoju w nowym budownictwie. Pod tym względem tańszy od Grodu Bachusa jest jedynie Białystok. Ponadto różnica w stawkach najmu pokoju w tych standardach jest najmniejsza w kraju.
Pingback: Mieszkania w Zielonej Górze nadal drożeją, ale wolniej - Kurier Barcikowicki