Rozmowa z Łukaszem Gabryelem z Barcikowic, uczestnikiem Ultramaratonu Zielonogórskiego 2026, w który w wyścigu kolarskim na 103 km zajął 19. miejsce w gronie 90 uczestników i w stosunku do roku poprzedniego poprawił czas przejazdu o 49 minut.
Jak to się stało, że poprawił się pan aż o 49 minut (4 godz. i 22 minuty vs 5 godz. 11 minut)? Lepsze przygotowania, lepszy rower czy rok temu miał dołek formy przez np. chorobę?
– Rower miałem ten sam. Myślę, że kluczowym elementem mającym wpływ na tak znaczny progres była sumiennie przepracowana zima, która w tym roku nie należała do najłagodniejszych. Długie godziny spędzone na trenażerze przyniosły oczekiwany efekt.
Bezcenne okazało się również doświadczenie z poprzedniej edycji w kwestii żywienia i nawodnienia. Dobrze ułożona strategia odżywiania i picia robi ogromną różnicę.
To jak wyglądała ona w praktyce?
– Dzień przed jedzenie obfitowało w węglowodany i aminokwasy. W dniu zawodów zjadłem lekkie śniadanie z węglowodanów prostych. 40 min przed startem skonsumowałem żel kofeinowy. W trakcie, tak co 30 minut, przyjmowałem żel. Do tego oczywiście woda, w sumie 3,5 litra, a w niej – rozpuszczone tabletki z sodem i magnezem.
Patrząc na wynik, można dojść do wniosku, że poszło łatwiej niż przed rokiem. Ale jak było w rzeczywistości? Chodzi o warunki terenowe, bo pogoda była raczej podobna.
– Warunki na trasie były bardzo zbliżone do tych z zeszłego roku. Z jednym wyjątkiem. Otóż w tym roku w lesie było znacznie bardziej sucho. W efekcie piaszczyste odcinki, których nie brakowało, kosztowały znacznie więcej energii.
Zabrakło panu dziewięciu sekund do lepszego miejsca. Gdzieś tam w głowie kołatała myśl, żeby „depnąć”, dać z coś ekstra z wątroby i prześcignąć jadącego przed panem, czy jednak spokojnie dojechał pan do mety?
– Od zawsze lubię rywalizację, więc prześcignięcie każdego zawodnika będącego przede mną traktuję jako kolejne wyzwanie. Na końcowym etapie trasy występuje dużo krętych, leśnych ścieżek. Po prostu nie wiedziałem, że tak blisko mnie jedzie kolejny zawodnik.
A z jakim celem w ogóle przystępował pan do zawodów? Udało się go osiągnąć?
– Przed każdym startem stawiam sobie dwa cele: maksimum i minimum. W tym roku jako cel maksimum założyłem sobie czas 4:30. Ku mojemu zaskoczeniu udało się ukończyć wyścig z czasem 4:22, co wywołuje jeszcze większą radość.
Za rok też pan jedzie?
– Zdecydowanie tak! Cel? Zejść poniżej czterech godzin!
Zdjęcie tytułowe: fot. Anja Zielińska / fotografia portretowa
Zdjęcia z Ultramaratonu Zielonogórskiego Nowe Granice 2026 zobaczysz tutaj. Wyniki sprawdzisz tutaj.

Pingback: Ultramaraton Zielonogórski Nowe Granice 2026 na zdjęciach - Kurier Barcikowicki