
Wiosną ceny mieszkań w Zielonej Górze urosły o kilkaset złotych w porównaniu z II kwartałem 2020. Szczególnie mocno zdrożały lokale deweloperskie. Mimo to nieruchomości w Winnym Grodzie pozostają najtańsze na tle wszystkich miast wojewódzkich. Całkiem korzystnie wypadamy również w relacji wynagrodzeń do średnich cen mieszkań.
Jak wynika z danych NBP, tegoroczna wiosna przyniosła kolejne wzrosty cen mieszkań w Polsce. Nieruchomości zdrożały również w Zielonej Górze. Dotyczy to zwłaszcza lokali deweloperskich.
Ceny mieszkań w Zielonej Górze – rynek deweloperski
W II kwartale br. za 1 mkw. nowego mieszkania w Zielonej Górze trzeba było zapłacić średnio 5684 zł. To o 798 zł więcej niż w tym samym okresie poprzedniego roku i o 368 zł więcej niż zimą.

Roczna dynamika na poziomie 16,3 proc. okazała się najwyższa od jesieni 2019 r. Jednocześnie dała naszemu miastu trzecie miejsce wśród stolic wojewódzkich.
Mocniej nowe mieszkania zdrożały jedynie w Trójmieście (20 proc.) i Lublinie (19 proc.). Identyczną jak w Winnym Grodzie skalę wzrostu cen nieruchomości odnotowano w Szczecinie.
W sąsiednich Poznaniu i Wrocławiu stawki za mkw. poszły w górę o 7 proc. Z tym że tam przeciętne stawki są na zdecydowanie innym pułapie. W stolicy Wielkopolski za mkw. mieszkania deweloperskiego trzeba zapłacić ok. 7500 zł, a w stolicy Dolnego Śląska – ponad 8500 zł.
Mimo imponującej skali wzrostu wartości w ostatnich 12 miesięcy zielonogórskie mieszkania od dewelopera pozostają najtańsze w Polsce, biorąc pod uwagę wszystkie ośrodki regionalne. Poza Grodem Bachusa nie kupimy nowego lokalu mieszkalnego za mniej niż 6000 zł za mkw.

Z drugiej strony w ciągu ostatnich pięciu lat ceny mieszkań w Zielonej Górze urosły o 50 proc. W połowie 2016 r. średnia wynosiła bowiem 3781 zł i też była najniższa w kraju. Wówczas byliśmy jedynym miastem wojewódzkim, w którym nieruchomości z rynku pierwotnego kosztowały mniej niż 4000 zł za mkw.
Dostępność mieszkań używanych w Zielonej Górze
Wiosną więcej płaciliśmy także za nieruchomości z drugiej ręki. W tej kategorii ceny mieszkań w Zielonej Górze zwiększyły się o 7,3 proc. w ujęciu rocznym. To mniej więcej środek ogólnopolskiej stawki, którą otwierają Poznań (12 proc.) oraz Poznań, Kielc (po 11 proc.) i Wrocław (ponad 10 proc.).
Jednak w porównaniu z zimą wzrost wyniósł 11,4 proc. i były najwyższy spośród 16 stolic regionalnych. Przypomnijmy, że wtedy w Winnym Grodzie stawki za używane lokum spadły po raz pierwszy od początku 2016 r.

Jak wskazują dane NBP, w II kwartale po raz pierwszy w historii średnia cena mkw. lokalu używanego w naszym mieście przekroczyła granicę 5000 zł. Dokładnie wyniosła 5174 zł.
Pocieszające może być to, że mieszkania używane nie drożeją u nas już tak szybko jak jeszcze w 2019 r. Wówczas dynamika przybierała wartości dwucyfrowe, a tuż przed pandemią przekraczała 20 proc.
Poza tym nieruchomości używane w Zielonej Górze pozostają najtańsze na tle pozostałych miast wojewódzkich. Dla porównania w Warszawie za własne cztery kąty z rynku wtórnego trzeba zapłacić dwa razy więcej niż u nas (średnio 10.513 zł za mkw.). Wyraźnie drożej jest też np. we Wrocławiu (prawie 9000 zł) i Poznaniu (nieco ponad 8000 zł).

Również biorąc pod uwagę relację średnich zarobków do cen mieszkań, Zielona Góra wypada bardzo korzystnie. Tak mierzona dostępność nieruchomości większa jest jedynie w Katowicach.
Jednak w ciągu ostatnich pięciu lat lokale z rynku wtórnego zdrożały w Winnym Grodzie o 69 proc. W 2016 r. kosztowały bowiem średnio 3060 zł za mkw.
Pingback: Ceny mieszkań w Zielonej Górze mocno w górę - Kurier Barcikowicki