Zbyt duża prędkość i śliska jezdnia sprawiły, że dostawczy ducato uderzył w krawężnik i przewrócił się na bok. Kierowca, który były jedynym uczestnikiem zdarzenia, nic się nie stało.
O sporym szczęściu w nieszczęściu może mówić około 30-letni kierowca fiata ducato, który dziś przed godz. 9 spowodował kolizję na wysokości pętli w Barcikowicach. Na szczęście uczestniczył w niej tylko on. W wyniku zdarzenia nikt nie ucierpiał. Uszkodzenia pojazdu również okazały się minimalne.
Mężczyzna jechał z centrum Zielonej Góry w kierunku Kożuchowa. Jednak nadmierna prędkość w połączeniu ze śliską nawierzchnią (chwilę wcześniej padała delikatna mżawka) spowodowały, że stracił on panowanie nad autem, wpadł w poślizg i mimo hamowania uderzył w krawężnik wysepki na pętli. To spowodowało, że ducato przewróciło się na bok.
Kierujący tłumaczył się pośpiechem. – Żona trafiła do szpitala i nasze 15-miesięczne dziecko zostało samo w domu. Spieszyłem się do niego – powiedział.
Z uwagi na masę samochodu, który dodatkowo dociążony był licznymi narzędziami, podejmowana przez kierowcę i świadków zdarzenia próba postawienia dostawczaka na koła okazała się nieskuteczna. Konieczna była pomoc ciężkiego sprzętu w postaci traktora, którego użyczył Kamil Kosidło.
Wskutek kolizji z prawego tylnego koła pojazdu uszło powietrze. Ponadto lekkiemu wgnieceniu uległa karoseria na powierzchni całego prawego boku (najmocniej – przy tylnej osi). Ucierpiało też prawe lusterko.
Obejrzyj pozostałe zdjęcia ze środowej kolizji w Barcikowicach.
Nie wiem czy w Barcikowicach na tymże łuku jest ograniczenie prędkości, ale zdrowy rozsądek też nikomu by nie zaszkodził. Pośpiech pospiechem, ale proszę Pana, w każdej miejscowości są dzieci, które nie znają ograniczeń narzuconych przez ich rodziców i ogrodzenia. Moja prośba do wszystkich, zwolnijmy, a nikomu nie stanie się krzywda.
Zatroskana mieszkanka innej miejscowości.