
Jeśli prezydent Zielonej Góry nie zgodzi się na przesunięcia w budżecie, droga Barcikowice – Kiełpin może nie zostać zmodernizowana do końca. Najtańsza oferta na przebudowę opiewa na 310 tys. zł. To prawie cztery razy więcej, niż założyli urzędnicy.
Dziś (piątek, 25 września) nastąpiło otwarcie ofert w przetargu na dokończenie przebudowy drogi 007208F z Barcikowic do Kiełpina. Swoje propozycje zgłosiło łącznie pięć firm z woj. lubuskiego i dolnośląskiego.
Jednak na razie procedura wyłaniania wykonawcy inwestycji nie została zakończona. Dlaczego?
(Za)droga Barcikowice – Kiełpin
Wszystkie oferty znacząco przewyższyły kwotę, jaką miasto jest gotów wydać na to przedsięwzięcie. Urzędnicy przeznaczyli na nie 85 tys. zł (choć w budżecie sołectwa zarezerwowano na to 128 tys. zł – 58 z Funduszu Integracyjnego i 70 z funduszu dzielnicowego).

Tymczasem najtańsza propozycja, którą złożył Marek Lamcha Zakład Produkcyjno-Usługowo-Handlowy z Zielonej Góry, opiewała na prawie 310 tys. zł. Wyceny pozostałych podmiotów były wyższe o kolejne 12-67 tys. zł.
Wszyscy uczestnicy przetargu zaproponowali, że udzielą dodatkowej gwarancji ponad wymagane przez magistrat 36 miesięcy (za to można było otrzymać dodatkowe punkty w postępowaniu). Każdy z oferentów zadeklarował dodatkowe 12 miesięcy.
Co dalej? – Biuro Zamówień Publicznych zwróci się do prezydenta Kubickiego z pytaniem, czy zechce zwiększyć nakłady na to zadanie, przesuwając pieniądze z innych źródeł. Wszystko powinno wyjaśnić się w ciągu kilku dni – mówi Krzysztof Jarosz, kierownik Biura Budowy Dróg w zielonogórskim urzędzie miasta, który zasiadał w komisji przetargowej.
Historia się powtórzy?
Przypomnijmy, że w przetargu na modernizację I odcinka drogi Barcikowice – Kiełpin doszło do podobnej sytuacji. Wyceny oferentów również mocno przewyższały założony przez magistrat budżet.

Wówczas włodarz Winnego Grodu nie zgodził się na jego podniesienie, tłumacząc się brakiem pieniędzy. Na szczęście jedna z firm zaproponowała zmianę technologii przebudowy, co pozwoliło na zredukowanie kosztów o połowę.
Tyle że w warunkach obecnego przetargu urzędnicy już zastrzegli, że wykonawca przebudowy ma ją przeprowadzić tym tańszym sposobem. Chodzi o wykorzystanie istniejącej nawierzchni z asfaltobetonu (po wcześniejszym oczyszczeniu) jako podbudowy pod nową nawierzchnię – z betonowej kostki brukowej.